O odnajdywaniu samego siebie, radości życia i dialogu z własnymi emocjami - rozmowa z Marią Danielewską, autorką warsztatu "KIM JESTEM?"
Z zazdrością patrzymy na tych, którzy żyją radośnie, w zgodzie ze sobą, przejrzyście… Czuje się, że lubią sami siebie i są lubiani przez innych. Może nie mają kokosów, ale mają wewnętrzne spełnienie. A ja? Czemu nie mam tej iskry? Dlaczego czuję niemoc, która odbiera mi energię i pozbawia smaku życia? Czego mi brak? I kim ja właściwie jestem?
Zadaję sobie pytanie, czy ja lubię samą siebie? Czy siebie cenię? Co w sobie lubię najbardziej? W czym widzę swoją wartość? Ktoś powie: grzeszne pytania. Egoizm. Niech będzie. I tak nie odpuszczę!
W Akademii Familijnej nauczyliśmy się, że aby rodzina mogła dobrze działać, musi być jak sprawny system. Każdy jej członek ma w niej swoje miejsce, przywileje i obowiązki. Dzielimy się nimi na naradach rodzinnych. Czasem nasza piątka pociech się o nie bije. Poniższa lista jest tylko częścią zadań do wykonania.
Coraz więcej ludzi odczuwających brak poczucia własnej wartości szuka pomocy u duszpasterzy. Zwracając się do nich o poradę, często tłumaczą swoje problemy tym, że nie żywią wiary w siebie i mają bardzo niskie poczucie własnej wartości. Czasem odnoszę wrażenie, że ci ludzie są zadowoleni z tego, iż przyczynę swoich kłopotów życiowych znaleźli w braku poczucia własnej wartości.
Niezależnie od tego, czy szukamy miłości, nowej pracy, chcemy wyzdrowieć z ciężkiej choroby, przetrwać długotrwałą terapię czy opuścić więzienie - potrzebujemy nadziei, że to czego pragniemy, jest możliwe. Okazuje się, że nasze przekonania i sposób myślenia determinują pracę mózgu, a ten uruchamia w nas siły witalne, albo je blokuje – wpędzając nas w rozpacz. Psychiatra, doktor Mariusz Wirga, dzieli się wiedzą o tym, jak bardzo potrzebujemy dyscypliny myślenia by być szczęśliwymi ludźmi.
Szczęście, jeżeli wierzyć Albertowi Einsteinowi, zależy jedynie od sumy trzech zmiennych: "s = x + y + z, gdzie x to praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami". Powinnam zatem być bardzo szczęśliwym człowiekiem, bowiem wszystkie zmienne tego równania zajmują w moim życiu dość ważne miejsce. W moim życiu największą wartość ma zmienna "z", czyli umiejętność trzymania języka za zębami. W tym jestem wręcz mistrzem! Niestety, nie jest to bynajmniej zasługa mojej dyplomacji, rozwagi i taktu, lecz wynik dyzartrii, czyli poważnych zaburzeń artykulacji mowy...
Jeśli spytać Polaka: - Ile masz w sobie wad? - wypisze od ręki całą listę. Ale zapytany o zalety z trudem wyłapie w sobie kilka... To przykra konstatacja dotycząca naszego poczucia własnej wartości. Co gorsza, niezbyt chętnie inwestujemy we własny rozwój, by to zmienić. W jaki sposób zatem chcemy odkryć, kim jesteśmy?
To stare powiedzenie niesie w sobie wiele prawdy. Dziś już wiemy, że miłość, która przez wieki była natchnieniem poetów i przedmiotem romantycznych westchnień, jest tylko zwykłą grą hormonów.